Era pudełek powoli przemija. Nie ma już tego szału, jak kiedyś a i coraz trudniej zaskoczyć nas czymś ciekawym. Produkty zaczynają się powtarzać i pudełka typowo kosmetyczne przestają nimi być, odkąd zaczęto pakować do nich suplementy i herbaty.
Ale mimo to skusiłam się na subskrypcję ShinyBox. Skuszona kłamstwami o wyjątkowości urodzinowego pudełka oraz obietnicami kosmetyków takich firm jak Stenders i Dermedic zamówiłam subskrypcję.

To są screeny ściągnięte ze strony ShinyBox. Wisza jeszcze dziś, mimo iż pudełka są wyprzedane.
Pudełko XXL - w sumie to prawda SAMO pudełko jest duże, czego nie można powiedzieć o jego zawartości.
Zamów pakiet ShinyBox i odbierz dodatkowy prezent - no i to prawdą. Jak mi wytłumaczył ktoś z obsługi jest to SZANSA na dodatkowy prezent. Taka loteria znaczy się. I po co tak kłamać?
W urodzinowym pudełku otrzymasz min. 7 produktów - ale jak masz pecha, jak ja to dostaniesz 6. No chyba, że doliczymy do tego kupony i próbkę!
Możecie sobie wyobrazić moją wściekłość, gdy otworzyłam pudełko i porównałam zawartość z broszur:
Joanna Henna do brwi i rzęs 3.0 ciemny brąz. Serio? Czy ktoś tego jeszcze używa? I to jeszcze w odcieniu nie dla mnie? Nawet nie mam komu oddać, poszybowała do kosza.
Rozumiem, że trzeba było dopchać czymś zawartość do zadeklarowanej ilości kosmetyków?
Jedna z nielicznych pozycji dla mnie, czyli lakier MOLLON PRO w odcieniu przyszarzałego fioletu.
EDIT: moja radość była przedwczesna. Po komentarzy Darvuliai pobiegłam sprawdzić termin przydatności lakieru. U mnie także jest to 10/2016. Czyli zostało mu niecałe 4 miesiące żywotności. Jak tak można!
EDIT: moja radość była przedwczesna. Po komentarzy Darvuliai pobiegłam sprawdzić termin przydatności lakieru. U mnie także jest to 10/2016. Czyli zostało mu niecałe 4 miesiące żywotności. Jak tak można!
Regeneracyjna maska do włosów PILOMAX. Aż chce się zaśpiewać: "ale to już było".
Ale masek do włosów nigdy za wiele, a PILOMAX bardzo lubię.
Druga pozycja, która nieco poprawiła mi humor: Amaderm regenerująco-złuszczający krem do stóp.
Oilan balance tonujący krem ultranawilżający ucieszył moje serducho dopóki nie doczytałam: DO CERY SUCHEJ, ODWODNIONEJ I WRAŻLIWEJ. Mam mieszaną w kierunku tłustej. I tak wpisane mam w ankiecie. Ale czy ShinyBox to obchodzi? Chyba zużyję do smarowania pięt i łokci, bo wśród znajomych nie mam nikogo z suchą skórą. Kiedy jedna ze znajomych odradzała mi subskrypcję powiedziała, że jak będę zadowolona chociaż z połowy produktów to będzie dobrze. No i niestety miała rację.
Suplement wspomagający odchudzanie NOBLEHEALTH Get Slim DayTime. Nie stosuję suplementów, nie lubię i nie wierzę w ich działanie. Ale wypróbuję z ciekawości.
Ale co to?
No tak! Termin przydatności! Nawet nie zwróciłabym uwagi, gdybym nie wyczytała u innych dziewczyn. Nie no to już szczyt wszystkiego! A co z osobami, które dostały specyfik poprawiający odporność?
Próbka kremu ochronnego Farmona. I to ma niby być ten 7 kosmetyk?
Ulotki ze zniżkami mającymi zachęcić mnie do zakupów w sklepie Stenders i Mollon. Już biegnę, żeby się nie zdziwili!
Swoje pieniądze wydam gdzie indziej, mamy na rynku tak wiele firm, że NIGDY nie wracam do takich na których się sparzyłam, albo które źle mi się kojarzą, tak jak w tym przypadku.
Dlatego przykro mi, ale na moim blogu i w moim koszyku nigdy nie zobaczycie produktów tych firm.
A tak według ulotki miała wyglądać pełna zawartość paczki. W tej wersji jest fajnie. Ale wersja podstawowa, która dostałam jest bardzo uboga.
Herbaty a właściwie saszetki z jedna herbatą także nie dostałam, widocznie nowy klient nie zasługuje nawet na TAKI upominek.
Jeszcze tylko przez kilka godzin możesz zgłosić się do konkursu.
Podsumowując: miała być fajna zabawa a jest żerowanie na kliencie i wprowadzanie go w błąd.
Nigdy więcej ShinyBox! Wam też, są przyjemniejsze metody na wydanie 49 zł.


